czwartek, 17 października 2013

ROZDZIAŁ V

- Typowa kobieta.. Zawsze spóźniona - takimi słowami przywitał mnie Karol.
- Miłe przywitanie. Jakbyś nie wiedział jestem tu w Bełchatowie dopiero od 4 dni. I nawet jeśli ta kawiarnia jest na mojej ulicy nie znajdę jej tak szybko jak ty, człek mieszkający tu w Bełchatowie parę ładnych lat, a więc jak coś się nie podoba zawsze mogę wyjść.. cześć - powiedziałam i odwróciłam się w stronę drzwi.
- Nie, nie, nie.. Sorka, faktycznie mogło to głupio zabrzmieć.. Chciałem być śmieszny, chyba mi nie wyszło - tłumaczył się Karol.
- Hahaha! OMG twoja mina hahaha serio myślisz że bym wyszła? Ta ja bym wyszła teraz a ty byś nie wszedł do biura prezesa.. O nie, tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.
W tej samej chwili do naszego stolika podszedł kelner.
- Dzień dobry. Podać coś?
- Ja poproszę kawę i tiramisu - odpowiedział z uśmiechem numer 7 Karol.
- No to ja to samo proszę.
Kelner przyjął zamówienie i odszedł.
- No to jak się mieszka w Bełchatowie- zapytał Karol
- Mieszkanie okey, gorzej z samopoczuciem i zabiciem czasu. Mam nadzieję, że niedługo się rozkręci i zaczniecie grać jakieś ciekawe meczyki. Wiesz niby nie mam pracy i z kasą krucho, ale na mecz zawsze się coś skombinuje. W dodatku że ma grać moja kochana Skra.
- Lubisz siatkówkę? Kibicujesz nam?
- Zwariowałeś? Ja nie lubię siatkówki ja ją kocham. Tak samo kocham Skrę..
- I nie jesteś jedną z tych co jest z nami tylko jak wygrywamy lub piszczy jak nas zobaczy.. No wiesz big love do nas... Wiesz o co mi chodzi.
- Nie jestem hotką ani sezonowcem!
- No to dobrze, a więc widzimy się w sobotę na hali?
- Jak w sobotę? Już w sobotę! A no tak mecz z Resovią! Kurde zapomniałam. Przeprowadzka, nowa praca, a może inaczej brak pracy! Kurde taki fajny mecz, muszę tam być! Wiesz może czy są jeszcze bilety. Jejciu co ja mówię.. Przecież ty nie jesteś od biletów! Gdzie mam dzwonić, gdzie się pytać. Karol ratuj po raz drugi!
- Spokojnie... Sprzedaż biletów rozpoczyna się dopiero w czwartek, ale zawsze wcześniej można zarezerwować. Nigdy jeszcze tak nie było żeby były zarezerwowane bilety. A więc spokojnie możesz przyjść w czwartek i kupić lub zadzwonić pod ten numer.
Karol podał mi wizytówkę na której widniał adres i numer telefonu. Domyśliłam że są to namiary na miejsce gdzie mam załatwić sobie biletu.
Kelner postawił na stoliku dwie kawy i dwa kawałki tiramisu po czym odszedł.
- Musisz wiedzieć, że jak tylko wyjedziesz na boisku będę krzyczeć najgłośniej.. Tzn piszczeć.. No wiesz takie BIG LOVE.. I mam nadzieję, że przyjdziesz po meczu, ja twoja największa HOTKA - słowo hotka wypowiedziałam robić cudzysłów z palców - liczy na jakieś zdjęcie. No ewentualnie autograf. No wiesz KAROLU WRONA trzeba się z czegoś cieszyć...
- Ta ciekawe co na to powie ANDRZEJ KŁOS! Mieć taką cudowną i oddaną fankę. Ach, Endrju będzie zazdrościł..
- Tak na pewno.. Jejciu nie wiesz jak bardzo się cieszę.. To będzie mój pierwszy mecz. Zawsze miałam zajęte najlepsze miejsca przed telewizorem. Mam nadzieję, że wygracie, emocje będą niezapomniane. Teraz tylko trzeba kupić bilet.
Kolejne tematy już nie były takie ciekawe, bo co może być ciekawsze od meczu siatkówki. Jednak czas szybko płynął.  Gdy spojrzałam na zegarem była już 20.
- Jejciu to już 20. Zasiedziałam się. Przepraszam, ale muszę już iść - powiedziałam.
- Ja też już się zbieram. Jutro z samego rana trening, ważny mecz przed nami.
- No tak, tak. Trenujcie, mam nadzieję, że wygracie i czekam na telefon od Ciebie. Porozmawiasz z prezesem, prawda?
- Tak, tak. Obiecałem to i porozmawiam.
- Dziękuję.Do usłyszenia no i do zobaczenia w sobotę na meczu - powiedziałam i wyszłam z kawiarni
Miałam nadzieję, że teraz nie będę błądzić i szybko trafię do domu, ale wiedziałam też, że przyda mi się  długi spacer. W mieszkaniu znowu miałam być sama, znowu miałam myśleć o tym jaka to ja jestem beznadziejna i znowu miało być tak strasznie nudno.

                                      *********************************************

Do mieszkania doszłam dość szybko. Pierwszą rzeczą jaka mi się rzuciła w oczy była plama przy drzwiach do łazienki. Szybko do niej podbiegłam i zauważyłam, że jest to woda, która wycieka z łazienki. Otworzyłam drzwi do łazienki i się przeraziłam.
- MOJA ŁAZIENKA - powiedziałam sama do siebie.
Cała Łazienka była zalana. Spojrzałam na sufit na którym również była wielka plama.
- SĄSIAD MNIE ZALAŁ!
Szybko pobiegłam piętro wyżej. Niestety dostanie się do mieszkania osoby która mnie zalała nie było łatwe. Waliłam w drzwi z nadzieję, że ktoś otworzy i po pięciu minutach otworzył. Wysoki, przystojny mężczyzna w dredach z bródką. Ideał!
- Co ty  wyprawiasz kobieto? Walisz w te drzwi jak jakaś nienormalna!
- Zalałeś całą łazienką tej nienormalnej kobiecie!
- Ale jak to...
- Tak to! Zakręć tą durną wodę! Chcę mieć gdzie mieszkać!


Jejciu przepraszam Was.. Byłam pewna, że dodałam rozdział. A tu Kasia pisze, że nie ma..
Przepraszam, przepraszam, przepraszam!
Był gotowy już wczoraj i według mnie dodany też, ale to tylko według mnie :>
A więc komentujcie!

Zapraszam w środę :>

czwartek, 10 października 2013

ROZDZIAŁ IV

Laptop, laptop, laptop - gdzie jest mój laptop! Przeszukałam cały pokój i nic.. Aż w końcu przypomniałam się że wrzuciłam go pod łóżko. Teraz prosiłam Boga o jakieś wi-fi chociaż pewnie z moim szczęściem będzie ciężko.  Szybciej, szybciej włączaj się! I jest, komputer włączony i obowiązkowo od razu uśmiech na twarzy. Moja piękna tapeta ze Skrą. Zdjęcia na które patrząc zawsze się uśmiecham. Nie da rady się nie śmiać patrząc na nie. Ta radość zawodników Skry zaraża innych. No dobra szukamy wi-fi. Jest, jest chociaż jedno! Zasięg słaby, ale wiadomość do Karola uda się wysłać, chyba...

                              *********************************************************

NIE ODNALEZIONO SERWERA!
Co? No proszę Was! Rozumiem, że słaby zasięg no ale od razu się poddawać?
No to PONÓW PRÓBĘ... załaduj się no!
NIE ODNALEZIONO SERWERA!
No kurde proszę nie teraz! PONÓW PRÓBĘ!
I jest! Login, hasło - zaloguj!
TO NIE TY NATALIA!
Wdech wydech wdech i jeszcze raz! No udało się! Szukam... Jest Trafiła kosa na kłosa, Karola Kłosa oby tylko teraz odczytał...
"Hej :> To ja zapłakana, wredna dziewczyna z parku. To ja prosiłam o załatwienie pracy. Pewnie mnie kojarzysz.. :>  A więc prosiłam o kontakt a nie podałam Ci nic.. A więc jakby co możesz pisać tu lub na numer 123456789.. Dzięki.. "
Proszę odczytaj to!
I kolejne stresujące chwile, przeczyta nie przeczyta... Jejciu nie wytrzymam! Stronę odświeżałam co chwilę chociaż wiedziałam, że nic mi to nie da.

                              *********************************************************

Trafiła kosa na kłosa, Karola Kłosa dodał(a) nowe zdjęcie... No kurde teraz albo nigdy.. odpisz, odpisz, odpisz. 5 minut głupiego patrzenia się w ekran i jest wiadomość. Trzęsącymi rękoma klikam na ikonkę wiadomości. Taaaaak wiadomość od Karola:
"Hej :> Oczywiście, że kojarzę. Niestety z prezesem nie miałem jeszcze okazji porozmawiać, ale obiecuję że porozmawiam. A może dziś się spotkamy? Może teraz nie park tylko jakaś kawiarnia?
Może kawa?"
O jejciu..To mnie zaskoczył...
"Kawa powiadasz? Z wielką chęcią.. Jak na razie znam tylko Ciebie. A więc ty lub samotność. Lepiej spędzić jakoś ten dzień. A wiec o której i gdzie?"
"Hmm na jakiej ulicy mieszkasz?"
"Sportowa"
"Okey... Na Sportowej jest kawiarnia PYSZNE CIOCIU! Tam za 2 godziny?"
"Okok do zobaczenia :)"

Jejciu co mi strzeliło w ten pusty łeb? Spotkanie z Karolem? Z jednej strony bardzo fajnie, ale z drugiej... no właśnie ta druga strona jest straszna. Może nie iść, może zostać w domu. Wystarczy napisać wiadomość... O na  przykład mnie brzuch rozbolał.. Ta i może jeszcze paluszek do pary! Idziesz tam! Spotkasz się z nim! Porozmawiacie! Zadowolona wrócisz do domu! - podpowiedzi serca.
Rozum krzyczał - ZOSTAŃ W DOMU! NIE BĄDŹ GŁUPIA!
Idę.. Może być miłe spotkanie. Strój.. hm w co się ubrać? Postawię na zwykłą niebieską bokserkę i jeansy. No i obowiązkowy czarne baleriny.
Gotowa! Chyba mogę iść. Mam niby jeszcze 30 minut ale kompletnie nie wiem gdzie jest ta kawiarnia.

                            *********************************************************

Wyszłam 30 minut przed czasem i oczywiście się spóźniłam! Gubiłam się zdecydowanie za dużo w tym Bełchatowie! Od razu zauważyłam Karola. Siedział przy stoliku blisko okna.
Wdech, wydech i podchodzimy!


Hej :>
Przepraszam za to jednodniowe opóźnienie ale to naprawdę nie moja wina!

Obwiniajcie Elizę i Kasię! To one przeszkadzają! Haha Good Luck dziewczyny!
A Was zapraszam do komentowanie, zaglądania no i do napisania w środę :>

niedziela, 6 października 2013

ROZDZIAŁ III

O mój Boże! Spotkałam króla samojebek! Zaproponował mi pomoc... Ci siatkarze to mają jednak wielkie, złote serca... Te wszystkie fundacje, którym pomagają. W dodatku potrafią zatrzymać się na ulicy i pomóc obcej osobie, gdzie inni przechodzą obok ciebie obojętnie. Siatkarze wzorem do naśladowania...
- Jejciu przepraszam Cię... Przepraszam Pana.. Zachowałam się strasznie...Po prostu wszystko się psuje i już nie ma na nic siły...
- Żaden Pan... Karol jestem.I nic się nie stało. Doskonale Cię rozumiem. Każdy miewa w swoim życiu gorsze dni.
- Gorsze dni, chyba chciałeś powiedzieć gorsze lata... Ten pech ciągnie się za mną już od jakiegoś czasu. Mam już dość. Straciłam pracę, mieszkanie mam wynajęte na rok i w dodatku jestem totalnie beznadziejna! Ciekawe gdzie ja teraz znajdę pracę w Bełchatowie lub w okolicach dla fizjoterapeuty?! Grrr...
- Wiesz, bo tak się składa że nasz klubowy fizjoterapeuta zachorował, podobno coś na dłuższą metę... No i jeśli byś chciała no to mogę porozmawiać z prezesem.. Nic nie obiecuję, no ale wiesz można spróbować, to jak?
- Żartujesz sobie czy to wszystko jest pięknym a zarazem strasznym snem?
- Nie no mówię serio a ty nie śniesz.. Chyba.
- Właśnie chyba. Spróbujmy... Może chociaż teraz szczęście się do mnie uśmiechnie. Czyli ty z nim porozmawiasz i mi powiesz, tak? Czy ja mam z nim porozmawiać i użyć swojego zniewalającego uśmiechu, którego niestety nie mam.
- Postaram się to załatwić i dam znać. No ale jak już mówiłem nic nie obiecuję.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję... Jesteś wielki - krzyknęłam i odruchowo przytuliłam się do Karola - oj, przepraszam.
- Nic nie szkodzi. No to jesteśmy  w kontakcie. Postaram się załatwić to jak najszybciej.
- Dziękuję jeszcze raz... Ja muszę już niestety iść. Do usłyszenia.
Wstałam i poszłam w kierunku mieszkania. Po godzinie błądzenia po mieście wykończona doszłam w końcu do domu.

                       ************************************************************************************


O MÓJ BOŻE! IDIOTKA! IDIOTKA! IDIOTKA! CIEKAWE JAK JA SIĘ TERAZ Z NIM SKONTAKTUJĘ?! PRZECIEŻ NIE DAŁAM MU NUMERU ANI NIC INNEGO! JEJCIU PECHU OPUŚĆ MNIE PROSZĘ BO NIE WYTRZYMAM, A TY BOŻE DAJ MI CIERPLIWOŚĆ BO JAK DASZ SIŁĘ MOŻE BYĆ ŹLE...

                       ************************************************************************************

Całą noc nie mogłam spać. Moje życie się waliło a ja zamiast je budować wyciągam kolejne cegiełki. Nie miałam na nic siły! Chciałam się zapaść pod ziemię, unikać ludzi. Nie chciałam żeby ktokolwiek zobaczył jaka jestem słaba. Miałam zamiar zaszyć się w domu, chociaż i tak pewnie by nikt tego nie zauważył - przecież nikogo nie znałam... No chyba że właściciel mieszkania by zauważył, w końcu też będzie chciał zapłaty za mieszkanie ja wtedy powiem że nie mam, a on powie że w takim razie nie mam również dachu nad głową. Wtedy roczny wynajem mieszkania nie będzie mnie już trzymał, powinnam się cieszyć. Będę mogła wrócić  do domu! I kolejne booom nie mam pieniędzy na bilet zostaje dworzec.. Będę spała na dworcu! Tak sobie wyobrażałam moją przyszłość, a wszystko przez ten głupi numer telefonu, głupie studia, nieudany start w szpitalu i moje zbyt porywcze zachowanie...

                      ************************************************************************************

Nie radząc sobie z własnymi problemami zasnęłam. Obudził mnie dzwonek telefonu.
- Halo - powiedziałam do słuchawki - Halo - powtórzyłam,
- Halo, Natalka słyszysz mnie?
- Tak, a z kim rozmawiam?
- Z mamą! Nie poznałaś po głosie?
- Ach tak, poznałam, poznałam tylko, że tak jakoś źle się czuję... Nie mam na nic siły. Przepraszam mamo nie mogę rozmawiać.
- Natalka na pewno wszystko jest w porządku?
- Tak, tak. Mamo naprawdę muszę kończyć. Papa kocham Cię!
Odłożyłam słuchawkę i po raz kolejny się rozpłakałam. Czemu nie powiedziałam jej że wszystko się wali? Czemu ją tak po prostu okłamałam? Zaczęłam rozmyślać nad swoim zachowaniem, zaczęłam zastanawiać się jak skontaktować się z Karolem, zastanawiałam się jak w końcu ułożyć swoje życie...
JUŻ WIEM! WIEM JAK SKONTAKTOWAĆ SIĘ Z KAROLEM! WIEM CO ZROBIĘ...


Hej :>
Przepraszam za to czterodniowe opóźnienie, ale po prostu nie miałam siły a później czasu :<
Kolejny rozdział pojawi się już normalnie, czyli w tą środę :>
Pozdrowienia dla Elizy ♥ I hate you! :*
A Was zapraszam do komentowania bo nic nie motywuje do pracy bardziej niż opinia innych :> 
 I przepraszam za to u góry :< Brak tymczasowo weny ;(














środa, 25 września 2013

ROZDZIAŁ II

Budzik zadzwonił punktualnie o 6:30. W pracy miałam być o 8:00. Do szpitala miałam 10 minut drogi, no ale nie wypadało spóźnić się już pierwszego dnia. Ubrałam się w zwykłą czarną bokserkę,ulubione chabrowe rurki i mega wygodne balerinki. Za oknem świeciło słońce, mimo wszystko postanowiłam wziąć ze sobą marynarkę. Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. O 7:45 byłam już w pracy. Poszłam do swojej szafki, przebrał się w swój "przepiękny" fartuch i udałam się do swojego gabinetu. Oprócz białego biurka, krzesła na kółkach dla mnie, dwóch krzeseł dla pacjentów i plansz wiszących na ścianach nie było nic. Jednak nie byłam tym brakującym elementem puzzli. Tych brakujących elementów było bardzo dużo. Tak jakby te puzzle dopiero się rozsypały. No cóż trzeba je pozbierać i stworzyć piękny obrazek.. Dużo pracy przede mną. Trzeba ułożyć dwie układanki: swoje życie i swoje biuro... No to do roboty  - powiedziałam do siebie i zaczęłam wpajać życie w moje biuro, w mój drugi dom od dzisiaj.
                                            
                                                  ****************************
Po dwóch godzinach pracy biuro zaczęło jakoś wyglądać. Brakowało jeszcze tylko kilku elementów i jedna z układanek zostanie ułożona. Uff chwila przerwy, a może jednak nie... Usłyszałam pukanie do  drzwi. W progu stanął nie za wysoki, siwy, misiowaty doktor.
- Dzień dobry. Pani Natalia Piórkowska? - zapytał doktor
- Tak. O co chodzi?
- O jak dobrze wszędzie pani szukałem - za bystry to on nie był, szukał fizjoterapeutki, a nie sprawdził w jej gabinecie brawo! - a więc nie wiem od czego mam zacząć i jak to pani powiedzieć.
- Najlepiej zacząć od początku - zaczęłam się denerwować - czy coś się stało?
- Wie Pani ja jestem dyrektorem tej placówki no i...
- No i co? Proszę mówić, bo może być mi zaraz potrzebny kardiolog!
- No bo pani tu nie pracuje...
- JAK TO TU NIE PRACUJE! Przecież byliśmy umówieni.Wiem że musiał pan na mnie czekać 2 miesiące, ale to chyba nie jest powód do tego żeby mnie wyrzucać z pracy. Chociaż nie wiem czy mogę powiedzieć że mnie pan wyrzuca przecież ja nawet nie zaczęłam tu pracować!
- Bardzo mi przykro, przepraszam Panią.
-Co mi po Pana przeprosinach? Czy one opłacą mój czynsz za mieszkanie? Czy za Pana przeprosiny wrócę do domu? Dobrze Pan wiedział że nie mogę znaleźć pracy i żeby tu przyjechać musiałam przejechać pół Polski i pożegnać się z rodziną, a Pan co? Pan mi mówi że ja tu nie pracuje? Nie, nie jestem w stanie tego pojąć!
- Naprawdę mi bardzo przykro..
- Mi też jest bardzo przykro, liczyłam na Pana - powiedziałam ze łzami w oczach -potrzebuję pół godziny na zabranie swoich rzeczy. Chyba może Pan mi dać chociaż to?
- Oczywiście. Do widzenia..
- Do widzenia.
Drzwi się zamknęły, zostałam sama i po prostu się rozpłakałam. Nie miałam na nic siły. Nie miałam pracy, nie miałam nikogo bliskiego, nic nie miałam, wszystko było beznadziejne. Wdech, wydech, policzenie do dziesięciu. Czas zabierać swoje rzeczy i wynosić się stąd  gdzie mnie nie chcę.

                                       *********************************
Pół godziny później wyszłam z gabinetu, udałam się do swojej szafki,zabrałam resztę swoich rzeczy i rozpłakana wyszłam ze szpitala. Nie chciałam wracać do domu. Nie dałabym rady siedzieć samotnie. W mojej głowie po raz kolejny setki pytań. Najważniejsze - Co teraz ze mną będzie?
Długo szłam ulicami miasta, wszystko wydawało mi się szare i bez najmniejszego sensu. Chodzenie też zaczęło mi się nudzić... Nie ono się nie nudziło, ono też robiło się bezsensu. Poszłam do parku i usiadłam na pierwszej lepszej ławce. Dopiero wtedy wszystko do mnie dotarło i rozpłakałam się na dobre. Nie zwracałam uwagi na ludzi, ludzie chyba też nie zwracali na mnie uwagi. Nie miałam na nic siły, pozostało mi tylko płakać.
- Przepraszam czy wszystko w porządku? - zapytał męski głos
- Nie, nic nie jest w porządku -krzyknęłam, nie miałam ochoty na rozmowy
- Czy mogę jakoś pomóc?
- Wątpię, moje życie się wali...No chyba że jest pan w stanie załatwić pracę do młodej, bardzo dobrze wykształconej fizjoterapeutki.
- Myślę, że można to bardzo szybko załatwić.
Dopiero teraz spojrzałam na mojego rozmówcę i... zamurowało mnie.
-Ka-Ka-Karol... O jejciu przepraszam...


Jest środa - jest rozdział... Już II :>
Mam nadzieję, że się podoba.. :)
Liczę na wasze komentarze, bo nic nie motywuje do pracy bardziej niż opinia innych ♥
Do napisania za tydzień :> Pozdrawiam Dominika ;*




środa, 18 września 2013

ROZDZIAŁ I

Całe życie się uczyłam, chciałam coś osiągnąć. Nie ważne czy to była podstawówka czy gimnazjum zawsze miałam świadectwo z czerwonym paskiem. Skończyłam dobre liceum. Poszłam na studia, ukończyłam je, a teraz przyszło mi się pożegnać z rodziną bo w mojej okolicy nie ma pracy. Totalny brak pracy dla fizjoterapeutki. Mama zawsze mi powtarzała, że nie ma sensu iść na te studia, że nie będę miała pracy. Nie wierzyłam jej... A teraz mam - podróż z Gdańska do Bełchatowa. Miałam pracować w bełchatowskim szpitalu. Zawsze chciałam wyjechać z północy bardziej na południe, sądziłam że tam dzieje się więcej, że po prostu jest tam fajniej. No i nadeszła taka chwila... Chwila na którą nie czekałam. Chciałam zostać tu w Gdańsku z rodziną. Nie przekonywało mnie nawet to, że będę w mieście mojego ulubionego klubu. Może miałam w końcu spotkać jakiegoś siatkarza... Co ja mówię? Spotkać siatkarze z moim szczęściem? Na pewno nie. No ale pomarzyć zawsze można
                                                
                                           **********************************
Nadszedł czas pożegnania. Nie lubiłam tego... I to ciągłe powtarzanie przez mamę "UWAŻAJ NA SIEBIE"... Wsiadłam do pociągu i ruszyłam w drogę. Mimo że to wszystko mnie przytoczyło i bałam się tego wyjazdu z chwilą ruszenia pociągu wszystko minęło. Zaczęłam się cieszyć że wyjechałam.  A może to początek czegoś nowego. Przecież musi być to coś nowego. Nowe miejsce, nowa praca, nowi znajomi, może nawet mój pech miał się w końcu ze mną zerwać. Może miał stwierdzić że ten związek nie ma sensu i zaproponuje mi przyjaźń?
6 godzin drogi no i wysiadamy. 6 godzin poświęconych na przemyślenia. Czy ja dobrze robię? Może znajdę coś bliżej? Może trzeba poczekać? Trudno decyzja zapadła, wysiadamy. A może jechać dalej, może jechać do Nowego Sącza? Tam mam chociaż rodzinę. A tu jestem sama. Przecież muszę dać radę, nie mogę się poddać, muszę chociaż spróbować. Wysiadamy!
Okazało się że z dworca do swojego nowego mieszkanie miałam tylko kilometr. Z czego się bardzo cieszyłam,bo nie miałam zamiaru iść z dwoma ciężkimi torbami przez całe miasto. Czas zacząć nowy rozdział - powiedziałam sama do siebie i otworzyłam drzwi do swojego nowego mieszkania.
                                 
                                     ****************************************
2 godziny samemu w dużym mieszkaniu i już można zacząć wariować. Samotność, zero znajomości... co pozostaje? Samotny, wieczorny spacer.  I znowu setki pytań w głowie a na żadne nie znam odpowiedzi. Dlaczego wybrałam ten kierunek? Dlaczego nie posłuchałam mamy? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
Ugh bądź dzielna, to dla twojego dobra  - powtarzałam sobie wracając do bełchatowskiego domu. Następnego dnia miałam zacząć pracę. Mam nadzieję, że również poznać kogoś i wypełnić tą pustkę.
Zacząć żyć normalnie. Zacząć nowe życie, które miało być lepsze i oby takie było...

A oto pierwszy rozdział... :> Trochę krótki no ale nie chciałam zdradzić za dużo :>
A teraz kilka ogłoszeń xd
* każdy nowy rozdział będzie się pojawiał w ŚRODĘ
* przeczytałeś? zostaw jakiś ślad

Mam nadzieję, że nie zrazicie się po pierwszym rozdziale bo to dopiero początek... Do napisanie za tydzień :> Pozdrawiam, Dominika :> 

piątek, 13 września 2013

PROLOG

Nigdy nie wiesz co zdarzy się dnia następnego, nie wiesz co zdarzy się za 5 minut. Może jest to dobre. Chyba nie chciałabym wiedzieć, że moje życie odwróci się do góry nogami przez to jedno spotkanie.Gdybym wiedziała, że go spotkam pewnie bym tam nie poszła. Bałabym się, wstydziła a może wręcz przeciwnie cieszyłabym się, że w końcu go spotkam? Setki pytań w głowie. Dlaczego? Sama nie wiem. Złość? Nie... To nie złość. Mieszane uczucia. Było, minęło, czasu nie cofnę... Wszystko jest nieprzewidywalne i niech tak zostanie...