środa, 25 września 2013

ROZDZIAŁ II

Budzik zadzwonił punktualnie o 6:30. W pracy miałam być o 8:00. Do szpitala miałam 10 minut drogi, no ale nie wypadało spóźnić się już pierwszego dnia. Ubrałam się w zwykłą czarną bokserkę,ulubione chabrowe rurki i mega wygodne balerinki. Za oknem świeciło słońce, mimo wszystko postanowiłam wziąć ze sobą marynarkę. Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. O 7:45 byłam już w pracy. Poszłam do swojej szafki, przebrał się w swój "przepiękny" fartuch i udałam się do swojego gabinetu. Oprócz białego biurka, krzesła na kółkach dla mnie, dwóch krzeseł dla pacjentów i plansz wiszących na ścianach nie było nic. Jednak nie byłam tym brakującym elementem puzzli. Tych brakujących elementów było bardzo dużo. Tak jakby te puzzle dopiero się rozsypały. No cóż trzeba je pozbierać i stworzyć piękny obrazek.. Dużo pracy przede mną. Trzeba ułożyć dwie układanki: swoje życie i swoje biuro... No to do roboty  - powiedziałam do siebie i zaczęłam wpajać życie w moje biuro, w mój drugi dom od dzisiaj.
                                            
                                                  ****************************
Po dwóch godzinach pracy biuro zaczęło jakoś wyglądać. Brakowało jeszcze tylko kilku elementów i jedna z układanek zostanie ułożona. Uff chwila przerwy, a może jednak nie... Usłyszałam pukanie do  drzwi. W progu stanął nie za wysoki, siwy, misiowaty doktor.
- Dzień dobry. Pani Natalia Piórkowska? - zapytał doktor
- Tak. O co chodzi?
- O jak dobrze wszędzie pani szukałem - za bystry to on nie był, szukał fizjoterapeutki, a nie sprawdził w jej gabinecie brawo! - a więc nie wiem od czego mam zacząć i jak to pani powiedzieć.
- Najlepiej zacząć od początku - zaczęłam się denerwować - czy coś się stało?
- Wie Pani ja jestem dyrektorem tej placówki no i...
- No i co? Proszę mówić, bo może być mi zaraz potrzebny kardiolog!
- No bo pani tu nie pracuje...
- JAK TO TU NIE PRACUJE! Przecież byliśmy umówieni.Wiem że musiał pan na mnie czekać 2 miesiące, ale to chyba nie jest powód do tego żeby mnie wyrzucać z pracy. Chociaż nie wiem czy mogę powiedzieć że mnie pan wyrzuca przecież ja nawet nie zaczęłam tu pracować!
- Bardzo mi przykro, przepraszam Panią.
-Co mi po Pana przeprosinach? Czy one opłacą mój czynsz za mieszkanie? Czy za Pana przeprosiny wrócę do domu? Dobrze Pan wiedział że nie mogę znaleźć pracy i żeby tu przyjechać musiałam przejechać pół Polski i pożegnać się z rodziną, a Pan co? Pan mi mówi że ja tu nie pracuje? Nie, nie jestem w stanie tego pojąć!
- Naprawdę mi bardzo przykro..
- Mi też jest bardzo przykro, liczyłam na Pana - powiedziałam ze łzami w oczach -potrzebuję pół godziny na zabranie swoich rzeczy. Chyba może Pan mi dać chociaż to?
- Oczywiście. Do widzenia..
- Do widzenia.
Drzwi się zamknęły, zostałam sama i po prostu się rozpłakałam. Nie miałam na nic siły. Nie miałam pracy, nie miałam nikogo bliskiego, nic nie miałam, wszystko było beznadziejne. Wdech, wydech, policzenie do dziesięciu. Czas zabierać swoje rzeczy i wynosić się stąd  gdzie mnie nie chcę.

                                       *********************************
Pół godziny później wyszłam z gabinetu, udałam się do swojej szafki,zabrałam resztę swoich rzeczy i rozpłakana wyszłam ze szpitala. Nie chciałam wracać do domu. Nie dałabym rady siedzieć samotnie. W mojej głowie po raz kolejny setki pytań. Najważniejsze - Co teraz ze mną będzie?
Długo szłam ulicami miasta, wszystko wydawało mi się szare i bez najmniejszego sensu. Chodzenie też zaczęło mi się nudzić... Nie ono się nie nudziło, ono też robiło się bezsensu. Poszłam do parku i usiadłam na pierwszej lepszej ławce. Dopiero wtedy wszystko do mnie dotarło i rozpłakałam się na dobre. Nie zwracałam uwagi na ludzi, ludzie chyba też nie zwracali na mnie uwagi. Nie miałam na nic siły, pozostało mi tylko płakać.
- Przepraszam czy wszystko w porządku? - zapytał męski głos
- Nie, nic nie jest w porządku -krzyknęłam, nie miałam ochoty na rozmowy
- Czy mogę jakoś pomóc?
- Wątpię, moje życie się wali...No chyba że jest pan w stanie załatwić pracę do młodej, bardzo dobrze wykształconej fizjoterapeutki.
- Myślę, że można to bardzo szybko załatwić.
Dopiero teraz spojrzałam na mojego rozmówcę i... zamurowało mnie.
-Ka-Ka-Karol... O jejciu przepraszam...


Jest środa - jest rozdział... Już II :>
Mam nadzieję, że się podoba.. :)
Liczę na wasze komentarze, bo nic nie motywuje do pracy bardziej niż opinia innych ♥
Do napisania za tydzień :> Pozdrawiam Dominika ;*




1 komentarz:

  1. Extra! Czrkam na nastepny rozdzial. Bardzo mi zal Natki. Miejmy nadziee ze dostanie nowa prace blisko siatkarzy :)

    OdpowiedzUsuń