Budzik zadzwonił punktualnie o 6:30. W pracy miałam być o 8:00. Do szpitala miałam 10 minut drogi, no ale nie wypadało spóźnić się już pierwszego dnia. Ubrałam się w zwykłą czarną bokserkę,ulubione chabrowe rurki i mega wygodne balerinki. Za oknem świeciło słońce, mimo wszystko postanowiłam wziąć ze sobą marynarkę. Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. O 7:45 byłam już w pracy. Poszłam do swojej szafki, przebrał się w swój "przepiękny" fartuch i udałam się do swojego gabinetu. Oprócz białego biurka, krzesła na kółkach dla mnie, dwóch krzeseł dla pacjentów i plansz wiszących na ścianach nie było nic. Jednak nie byłam tym brakującym elementem puzzli. Tych brakujących elementów było bardzo dużo. Tak jakby te puzzle dopiero się rozsypały. No cóż trzeba je pozbierać i stworzyć piękny obrazek.. Dużo pracy przede mną. Trzeba ułożyć dwie układanki: swoje życie i swoje biuro... No to do roboty - powiedziałam do siebie i zaczęłam wpajać życie w moje biuro, w mój drugi dom od dzisiaj.
****************************
Po dwóch godzinach pracy biuro zaczęło jakoś wyglądać. Brakowało jeszcze tylko kilku elementów i jedna z układanek zostanie ułożona. Uff chwila przerwy, a może jednak nie... Usłyszałam pukanie do drzwi. W progu stanął nie za wysoki, siwy, misiowaty doktor.
- Dzień dobry. Pani Natalia Piórkowska? - zapytał doktor
- Tak. O co chodzi?
- O jak dobrze wszędzie pani szukałem - za bystry to on nie był, szukał fizjoterapeutki, a nie sprawdził w jej gabinecie brawo! - a więc nie wiem od czego mam zacząć i jak to pani powiedzieć.
- Najlepiej zacząć od początku - zaczęłam się denerwować - czy coś się stało?
- Wie Pani ja jestem dyrektorem tej placówki no i...
- No i co? Proszę mówić, bo może być mi zaraz potrzebny kardiolog!
- No bo pani tu nie pracuje...
- JAK TO TU NIE PRACUJE! Przecież byliśmy umówieni.Wiem że musiał pan na mnie czekać 2 miesiące, ale to chyba nie jest powód do tego żeby mnie wyrzucać z pracy. Chociaż nie wiem czy mogę powiedzieć że mnie pan wyrzuca przecież ja nawet nie zaczęłam tu pracować!
- Bardzo mi przykro, przepraszam Panią.
-Co mi po Pana przeprosinach? Czy one opłacą mój czynsz za mieszkanie? Czy za Pana przeprosiny wrócę do domu? Dobrze Pan wiedział że nie mogę znaleźć pracy i żeby tu przyjechać musiałam przejechać pół Polski i pożegnać się z rodziną, a Pan co? Pan mi mówi że ja tu nie pracuje? Nie, nie jestem w stanie tego pojąć!
- Naprawdę mi bardzo przykro..
- Mi też jest bardzo przykro, liczyłam na Pana - powiedziałam ze łzami w oczach -potrzebuję pół godziny na zabranie swoich rzeczy. Chyba może Pan mi dać chociaż to?
- Oczywiście. Do widzenia..
- Do widzenia.
Drzwi się zamknęły, zostałam sama i po prostu się rozpłakałam. Nie miałam na nic siły. Nie miałam pracy, nie miałam nikogo bliskiego, nic nie miałam, wszystko było beznadziejne. Wdech, wydech, policzenie do dziesięciu. Czas zabierać swoje rzeczy i wynosić się stąd gdzie mnie nie chcę.
*********************************
Pół godziny później wyszłam z gabinetu, udałam się do swojej szafki,zabrałam resztę swoich rzeczy i rozpłakana wyszłam ze szpitala. Nie chciałam wracać do domu. Nie dałabym rady siedzieć samotnie. W mojej głowie po raz kolejny setki pytań. Najważniejsze - Co teraz ze mną będzie?
Długo szłam ulicami miasta, wszystko wydawało mi się szare i bez najmniejszego sensu. Chodzenie też zaczęło mi się nudzić... Nie ono się nie nudziło, ono też robiło się bezsensu. Poszłam do parku i usiadłam na pierwszej lepszej ławce. Dopiero wtedy wszystko do mnie dotarło i rozpłakałam się na dobre. Nie zwracałam uwagi na ludzi, ludzie chyba też nie zwracali na mnie uwagi. Nie miałam na nic siły, pozostało mi tylko płakać.
- Przepraszam czy wszystko w porządku? - zapytał męski głos
- Nie, nic nie jest w porządku -krzyknęłam, nie miałam ochoty na rozmowy
- Czy mogę jakoś pomóc?
- Wątpię, moje życie się wali...No chyba że jest pan w stanie załatwić pracę do młodej, bardzo dobrze wykształconej fizjoterapeutki.
- Myślę, że można to bardzo szybko załatwić.
Dopiero teraz spojrzałam na mojego rozmówcę i... zamurowało mnie.
-Ka-Ka-Karol... O jejciu przepraszam...
Jest środa - jest rozdział... Już II :>
Mam nadzieję, że się podoba.. :)
Liczę na wasze komentarze, bo nic nie motywuje do pracy bardziej niż opinia innych ♥
Do napisania za tydzień :> Pozdrawiam Dominika ;*
środa, 25 września 2013
środa, 18 września 2013
ROZDZIAŁ I
Całe życie się uczyłam, chciałam coś osiągnąć. Nie ważne czy to była podstawówka czy gimnazjum zawsze miałam świadectwo z czerwonym paskiem. Skończyłam dobre liceum. Poszłam na studia, ukończyłam je, a teraz przyszło mi się pożegnać z rodziną bo w mojej okolicy nie ma pracy. Totalny brak pracy dla fizjoterapeutki. Mama zawsze mi powtarzała, że nie ma sensu iść na te studia, że nie będę miała pracy. Nie wierzyłam jej... A teraz mam - podróż z Gdańska do Bełchatowa. Miałam pracować w bełchatowskim szpitalu. Zawsze chciałam wyjechać z północy bardziej na południe, sądziłam że tam dzieje się więcej, że po prostu jest tam fajniej. No i nadeszła taka chwila... Chwila na którą nie czekałam. Chciałam zostać tu w Gdańsku z rodziną. Nie przekonywało mnie nawet to, że będę w mieście mojego ulubionego klubu. Może miałam w końcu spotkać jakiegoś siatkarza... Co ja mówię? Spotkać siatkarze z moim szczęściem? Na pewno nie. No ale pomarzyć zawsze można
**********************************
Nadszedł czas pożegnania. Nie lubiłam tego... I to ciągłe powtarzanie przez mamę "UWAŻAJ NA SIEBIE"... Wsiadłam do pociągu i ruszyłam w drogę. Mimo że to wszystko mnie przytoczyło i bałam się tego wyjazdu z chwilą ruszenia pociągu wszystko minęło. Zaczęłam się cieszyć że wyjechałam. A może to początek czegoś nowego. Przecież musi być to coś nowego. Nowe miejsce, nowa praca, nowi znajomi, może nawet mój pech miał się w końcu ze mną zerwać. Może miał stwierdzić że ten związek nie ma sensu i zaproponuje mi przyjaźń?
6 godzin drogi no i wysiadamy. 6 godzin poświęconych na przemyślenia. Czy ja dobrze robię? Może znajdę coś bliżej? Może trzeba poczekać? Trudno decyzja zapadła, wysiadamy. A może jechać dalej, może jechać do Nowego Sącza? Tam mam chociaż rodzinę. A tu jestem sama. Przecież muszę dać radę, nie mogę się poddać, muszę chociaż spróbować. Wysiadamy!
Okazało się że z dworca do swojego nowego mieszkanie miałam tylko kilometr. Z czego się bardzo cieszyłam,bo nie miałam zamiaru iść z dwoma ciężkimi torbami przez całe miasto. Czas zacząć nowy rozdział - powiedziałam sama do siebie i otworzyłam drzwi do swojego nowego mieszkania.
****************************************
2 godziny samemu w dużym mieszkaniu i już można zacząć wariować. Samotność, zero znajomości... co pozostaje? Samotny, wieczorny spacer. I znowu setki pytań w głowie a na żadne nie znam odpowiedzi. Dlaczego wybrałam ten kierunek? Dlaczego nie posłuchałam mamy? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
Ugh bądź dzielna, to dla twojego dobra - powtarzałam sobie wracając do bełchatowskiego domu. Następnego dnia miałam zacząć pracę. Mam nadzieję, że również poznać kogoś i wypełnić tą pustkę.
Zacząć żyć normalnie. Zacząć nowe życie, które miało być lepsze i oby takie było...
A oto pierwszy rozdział... :> Trochę krótki no ale nie chciałam zdradzić za dużo :>
A teraz kilka ogłoszeń xd
* każdy nowy rozdział będzie się pojawiał w ŚRODĘ
* przeczytałeś? zostaw jakiś ślad
Mam nadzieję, że nie zrazicie się po pierwszym rozdziale bo to dopiero początek... Do napisanie za tydzień :> Pozdrawiam, Dominika :>
**********************************
Nadszedł czas pożegnania. Nie lubiłam tego... I to ciągłe powtarzanie przez mamę "UWAŻAJ NA SIEBIE"... Wsiadłam do pociągu i ruszyłam w drogę. Mimo że to wszystko mnie przytoczyło i bałam się tego wyjazdu z chwilą ruszenia pociągu wszystko minęło. Zaczęłam się cieszyć że wyjechałam. A może to początek czegoś nowego. Przecież musi być to coś nowego. Nowe miejsce, nowa praca, nowi znajomi, może nawet mój pech miał się w końcu ze mną zerwać. Może miał stwierdzić że ten związek nie ma sensu i zaproponuje mi przyjaźń?
6 godzin drogi no i wysiadamy. 6 godzin poświęconych na przemyślenia. Czy ja dobrze robię? Może znajdę coś bliżej? Może trzeba poczekać? Trudno decyzja zapadła, wysiadamy. A może jechać dalej, może jechać do Nowego Sącza? Tam mam chociaż rodzinę. A tu jestem sama. Przecież muszę dać radę, nie mogę się poddać, muszę chociaż spróbować. Wysiadamy!
Okazało się że z dworca do swojego nowego mieszkanie miałam tylko kilometr. Z czego się bardzo cieszyłam,bo nie miałam zamiaru iść z dwoma ciężkimi torbami przez całe miasto. Czas zacząć nowy rozdział - powiedziałam sama do siebie i otworzyłam drzwi do swojego nowego mieszkania.
****************************************
2 godziny samemu w dużym mieszkaniu i już można zacząć wariować. Samotność, zero znajomości... co pozostaje? Samotny, wieczorny spacer. I znowu setki pytań w głowie a na żadne nie znam odpowiedzi. Dlaczego wybrałam ten kierunek? Dlaczego nie posłuchałam mamy? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
Ugh bądź dzielna, to dla twojego dobra - powtarzałam sobie wracając do bełchatowskiego domu. Następnego dnia miałam zacząć pracę. Mam nadzieję, że również poznać kogoś i wypełnić tą pustkę.
Zacząć żyć normalnie. Zacząć nowe życie, które miało być lepsze i oby takie było...
A oto pierwszy rozdział... :> Trochę krótki no ale nie chciałam zdradzić za dużo :>
A teraz kilka ogłoszeń xd
* każdy nowy rozdział będzie się pojawiał w ŚRODĘ
* przeczytałeś? zostaw jakiś ślad
Mam nadzieję, że nie zrazicie się po pierwszym rozdziale bo to dopiero początek... Do napisanie za tydzień :> Pozdrawiam, Dominika :>
piątek, 13 września 2013
PROLOG
Nigdy nie wiesz co zdarzy się dnia następnego, nie wiesz co zdarzy się za 5 minut. Może jest to dobre. Chyba nie chciałabym wiedzieć, że moje życie odwróci się do góry nogami przez to jedno spotkanie.Gdybym wiedziała, że go spotkam pewnie bym tam nie poszła. Bałabym się, wstydziła a może wręcz przeciwnie cieszyłabym się, że w końcu go spotkam? Setki pytań w głowie. Dlaczego? Sama nie wiem. Złość? Nie... To nie złość. Mieszane uczucia. Było, minęło, czasu nie cofnę... Wszystko jest nieprzewidywalne i niech tak zostanie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)